Przedstawiam wam pierwszą część opowiadania pt.
Kruk. Mam nadzieję że się spodoba:
Był zimny jesienny wieczór. Chłodny
wiatr wiał i poruszał huśtawką, sprawiając że wydawała
charakterystyczne skrzypnięcia. Czarne, ptaki zasłaniały promienie
zachodzącego słońca. Jaśmina szła przez park. Była
szesnastoletnią dziewczyną o prostych, czarnych włosach.
Zwariowana, ale kruków nie lubiła. Zawsze źle się jej kojarzyły.
Gdy je widziała przechodził ją dreszcz. Ptak usiadł na drzewie
nad jej głową, przyśpieszyła kroku. Chciała jak najszybciej
minąć miejsce w którym mieszkały te ptaki. Stwierdziła że
pójdzie polami, na skróty. Szła udeptaną już ścieżką. Wiatr
wiał targając jej idealnie ułożone włosy. Przyśpieszyła. Z
daleka widziała czarny kwadrat. Gdy podeszła bliżej zauważyła że
to kruki. Skrzeczały. Jednemu spojrzała w oczy. Oblał ja zimny
pot. Zaczęła biec.
Odetchnęła z ulgą gdy zamknęła za
sobą drzwi domu. Na dworze rozszalała się wichura i zaczął padać
deszcz. Ściągnęła kurtkę i usiadła w dużej kuchni.
-Hej,mamo. Jest coś do jedzenia.? -
spytała Jaśmina.
-Tak, w lodówce. Odgrzej sobie. Ja idę
z tatą do opery – krzyczała mama sypialni.
-A co z Hubertem i Adelą.?
-Zajmij się nimi.
-Świetnie – pomyślała Jaśmina
wkładając do mikrofali talerz z obiadem. Hubert i Adela to jej
rodzeństwo. Hubert miał 12 lat, a Adela 15, jednak trzeba było się
nią non stop zajmować bo często wpadała w kłopoty.
Jaśmina siedziała z rodzeństwem na
sofie i oglądała horror. Znów ten kruk. Czemu te zwierzęta zawsze
tam się pojawiają.?!
-Jaśmina, mogę iść do Roberta.? -
spytał Hubert po skończonym filmie.
Dziewczyna spojrzała na zegarek, była
godzina 19.
-Tak, ale o 21 masz być w domu.
Zadowolony chłopak w biegu złapał
kurtkę i pobiegł do domu obok. Jaśmina sprzątnęła ze stołu
puste opakowania po coli i chipsach. Adela patrzyła na starszą
siostrę.
-Nudzi mi się -powiedziała.
-Pomóż mi sprzątać.
Dziewczyna wstała i wzięła miotłę.
Zaczęła zamiatać.
Jaśmina po posprzątaniu domu,
stwierdziła że nie ma co robić. Spojrzała na siostrę, która
bawiła się końcem bluzki.
-Idziemy z Adrianem się przejść.? -
spytała Adelę. Adrian to był chłopak Jaśminy.
-Jasne, pod warunkiem że weźmie
brata.
Jak zaplanowały tak zrobiły. Poszły
przejść się z chłopakami. Mimo brzydkiej pogody bawiły się
świetnie. Jednak gdy wracali usiadł im na drodze kruk. Jaśmina
chwyciła mocniej Adriana.
-Boisz się.?-spytał.
-Te cholerne ptaki są wszędzie. Są
przerażające.
Adrian uśmiechnął się i zbliżył
usta do jej ucha. Zaczął szeptać.
-Krąży legenda że te kruki oślepiają
swoje ofiary dziobnięciem w oko. Potem zaciągają je w krzaki i
zjadają. Wszystko to powtarza się co miesiąc -zaczął się śmiać
-Ty wredny chamie.! - krzyknęła
Jaśmina. Otuliła się swoim swetrem i poszła na przód. Dogonili
ją jednak dopiero przy drzwiach mieszkania.
Adrian przytulił Jaśminę.
-Przepraszam skarbie, ale to tylko
ptaki.
Dziewczyna spojrzała na niego
morderczym spojrzeniem.